Żywe ogrodzenia z wierzby

Wierzba wyrośnie nawet z kawałka pędu. Wykorzystując to, możemy z niej stworzyć niespotykane formy ogrodzenia. Dzięki temu nasze ogrodzenie zyska unikalny charakter i będzie się wyróżniać wśród ogrodzeń w okolicy.
Rosnące na polach i podmokłych łąkach wierzby od dawna zadomowiły się w naszych ogrodach. Polubiliśmy je za urodę i wiosenne kotki. Nie są kłopotliwe, potrzebują jedynie sporo wody i nieco słońca. Zadowolą się niemal każdą glebą.
Niewiele roślin potrafi też równie szybko regenerować utracone pędy i gałęzie. Wierzby niezwykle łatwo odbudowują również swój system korzeniowy. Wystarczy, że ścięty lub nawet ułamany pęd zagłębiony w wilgotnej ziemi po kilku tygodniach ukorzeni się i da początek nowej roślinie. Ktoś wpadł na pomysł, aby z wierzb robić zaplatane przęsła ogrodzeniowe czy parkany pokryte liśćmi. Na pewno warto mieć tak oryginalne ogrodzenie. Najlepiej do stworzenia takiego płotu wykorzystać następujące rodzaje wierzby:

    • wierzba wiciowa (Salix viminalis), zwana konopianką, i jej liczne mieszańce (np. Salix x smithiana)
    • wierzba purpurowa (Salix purpurea)
    • wierzba wawrzynkowata (Salix daphnoides).

Wszystkie te gatunki wierzby na ogrodzenia mają kilka wspólnych cech:

  • wytwarzają proste, długie i bardzo giętkie pędy- dzięki temu można łatwo formować kształt ogrodzenia;
  • szybko odrastają po ścięciu- w krótkim czasie możemy wypleść całe przęsło na ogrodzenie;
  • wyjątkowo łatwo się ukorzeniają- nie potrzeba specjalistycznej wiedzy do założenia takiego ogrodzenia z wierzby.

Gdy mamy już pomysł na kształt ogrodzenia, musimy zdobyć odpowiednie wierzbowe pędy na ogrodzenie. Niestety, znalezienie ich w warunkach naturalnych jest kłopotliwe, gdyż dziko rosnące krzewy rzadko wypuszczają bardzo długie i proste pędy. Najlepiej jest założyć własną miniplantację wierzby ogrodzeniowej. Na efekt będzie trzeba poczekać kilka lat.
W celu założenia plantacji wierzby na ogrodzenie wybierzmy najpierw miejsce w ogrodzie, mało przez nas uczęszczane i najmniej widoczne. Wiosną, w marcu lub w kwietniu, posadźmy tam sadzonki, z których wyrosną tzw. rośliny mateczne.
Jako sadzonek użyjmy po prostu zdrewniałych wierzbowych jednorocznych pędów długości 25-30 cm, które możemy pozyskać z dziko rosnących roślin. Przed posadzeniem trzeba je zanurzyć na 24 godziny w wodzie, żeby się dobrze napiły, po czym wkopać w ziemię, tak aby wystawał tylko ostatni pączek. Musimy pamiętać, że rośliny szybko się zagęszczają, dlatego powinny rosnąć w rozstawie 30×50 cm.
Przez pierwszy rok lub dwa pozwalamy roślinom swobodnie rosnąć, po czym ścinamy je na wysokość ok. 20cm. Dopiero po tym zabiegu wypuszczą silne, proste pędy, których wiosną następnego roku możemy użyć do budowy naszego ogrodzenia. Jednoroczne pędy rzadko przekraczają 2m, toteż na dłuższe musimy poczekać przynajmniej jeszcze rok. Z jednej rośliny otrzymamy od kilku do kilkunastu pędów, które można wykorzystać do wyplecenia ogrodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.